Wywiady

W pewnym momencie wojna na Ukrainie się skończy i co wtedy zrobimy? – Europosłanka Katarina Nevedalova ze Słowacji w rozmowie z Lenką Zlatev z tvotv.sk Zbigniew J. Nita

Zajęci własnymi sprawami na polskim podwórku często zapominamy, że nasi najbliżsi sąsiedzi mają podobne lub takie same problemy jak my. Również polityczne. Takim przykładem może być Słowacja. Również tam wojna na Ukrainie wywołuje różnego rodzaju oceny sytuacji zależne między innymi od reprezentowanych opcji politycznych. Zarówno tych krajowych jak i europejskich. Tak zwane „gorące tematy” obejmują kwestie związane ze stanowiskiem europarlamentarzystów słowackich w sprawie pomocy militarnej Ukrainie jak i importu zbóż oraz innych towarów z Ukrainy do Unii Europejskiej. Z jednymi opiniami można się zgadzać, a inne negować. I chociaż swobodna wymiana poglądów powinna być filarem każdej demokracji, to często razi brak jedności przedstawicieli krajów członkowskich Unii w sprawach zasadniczych.

Katarina Roth Nevedalova, europoseł ze Słowacji reprezentuje partię SMER – Socialna demokracia i jest posłem niezrzeszonym.

Zbigniew J. Nita

————————————————————————————————————————————

W pewnym momencie wojna na Ukrainie się skończy i co wtedy zrobimy? – Europosłanka Katarina Nevedalova ze Słowacji w rozmowie z Lenką Zlatev z tvotv.sk komentuje skuteczność Parlamentu Europejskiego oraz brak jedności i profesjonalizmu eurodeputowanych

Lenka Zlatev: Mandat obecnych europosłów, w tym Pani, wkrótce dobiegnie końca. Pod koniec kadencji zwyczajowo podsumowuje się, co zostało osiągnięte, a co nie. Jak Pani ocenia swoją kadencję?

Katarina Nevedalova: Ponieważ w rzeczywistości nie miałem pełnej kadencji, objąłem urząd na początku ubiegłego roku po śmierci mojego kolegi Mirka Čiža. Trudno powiedzieć, co udało się osiągnąć, a co nie, ponieważ niemożliwe jest dokonanie znaczących zmian w ciągu jednego roku i kilku miesięcy. Uważam jednak, że w tym, nad czym pracowałem, czyli wsparciem dla słowackich rolników, poczyniliśmy dość znaczące postępy. Na przykład, obecnie na stole znajduje się szereg zmian w obszarze rolnictwa, gdzie chcemy zapewnić rolnikom większe wsparcie, aby ułatwić im pracę. W tym roku dużo rozmawialiśmy również o Ukrainie, o imporcie ukraińskich produktów, produktów rolnych i o tym, jak to niestety wpływa na życie na Słowacji. To są tematy, nad którymi pracowałem, ale ta praca jeszcze się nie skończyła, jest jeszcze wiele do zrobienia.

Wspomniała Pani o rolnictwie i rozmawialiśmy o tym, że w tym obszarze zaszły duże zmiany, osiągnięto porozumienie. Na czym ono polega?

Omawiamy teraz wyjątki dla Ukrainy w imporcie ukraińskich produktów do Unii Europejskiej. Wiemy, że jest to duży problem, że na wschodzie Unii Europejskiej i na Słowacji jesteśmy wręcz zalewani importem zboża i innych produktów z Ukrainy. Dyskutujemy o tym również dlatego, że obecne zwolnienie dla Ukrainy obowiązuje do początku czerwca tego roku, a zatem Komisja Europejska ponownie próbuje znaleźć sposób na przedłużenie go o rok. Kilka dni temu osiągnięto kolejne porozumienie, które również nie jest dla nas zbyt korzystne. Nie podoba nam się to, ponieważ negocjacje te trwają od miesięcy, a w grę wchodzi wiele importowanych towarów, takich jak zboże, drób lub mięso drobiowe, jaja, miód i tak dalej. Jesteśmy szczególnie zaniepokojeni importem zboża, ponieważ z tego powodu nie możemy eksportować ze Słowacji zboża, które uprawialiśmy na rynki Unii Europejskiej, ponieważ zostało ono zastąpione zbożem ukraińskim. Co więcej, to ukraińskie zboże mamy teraz wszędzie w Unii Europejskiej, chociaż pierwotnie miało być eksportowane do krajów trzecich, takich jak Afryka i tak dalej, gdzie ludzie głodują. Ponieważ stworzyliśmy wolny rynek z Ukrainą w zakresie importu zboża, całkowicie zniekształciliśmy istniejące rynki, nie tylko dla Ukrainy, która została teraz zastąpiona przez Rosję w Afryce, ale także bardzo zniekształciliśmy rynki w Unii Europejskiej, a także bardzo skrzywdziliśmy naszych rolników. I oczywiście teraz zamierzają przyjąć nowe kontyngenty i nowe cła na te ukraińskie towary. Wierzę, że znowu będzie o to walka i rozmawiałem ze słowackim ministrem rolnictwa i mamy takie samo zdanie na ten temat, więc będziemy nadal walczyć, aby upewnić się, że ta umowa nie zostanie przyjęta w tej formie, ponieważ nie jest ona dla nas korzystna.

Praca Parlamentu Europejskiego w tej kadencji była naznaczona dwoma kluczowymi wydarzeniami. Jednym z nich była pandemia COVID-19, a drugim konflikt na Ukrainie. Czy Pani zdaniem UE wystarczająco poradziła sobie z tymi wyzwaniami?

Nie sądzę, ponieważ nie byliśmy przygotowani na żadne z nich. Co najważniejsze, pokazało to, że nie byliśmy przygotowani na tego rodzaju pandemię, że nie wiedzieliśmy, co robić, że nie wiedzieliśmy, jak dobrze współpracować. I ostatecznie, kiedy mówimy o ludziach, którzy chcieli się zaszczepić, jako Unia byliśmy strasznie samolubni. Na przykład, kiedy kraje afrykańskie chciały szczepionek, nie wysyłaliśmy ich, myśleliśmy tylko o sobie. Potem kupowaliśmy je w ogromnych ilościach. Była bardzo słynna umowa z Pfizerem, którą zawarła przewodnicząca Komisji Europejskiej i Bóg wie, ile pieniędzy za to dostała, nadal nie jest to zbadane. Dziś na przykład musimy kupować od Pfizera szczepionki, których w rzeczywistości nie używamy. W ten sposób pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo samolubni.

I oczywiście, jeśli mówimy o wojnie na Ukrainie, to był to ogromny problem. Dziś wszyscy tu w Brukseli udają, że tylko jedna opinia jest słuszna – ta proukraińska… bronić za wszelką cenę, do ostatniej chwili, do ostatniej kuli, do ostatniej osoby, bo Ukraina jest europejska. Dziesięć lat temu była jednym z najbardziej skorumpowanych krajów, tak postrzegaliśmy ją w Unii Europejskiej. Wszyscy wiedzieliśmy, że tam jest duża korupcja, były ciągłe problemy, protesty, zmiany rządów, niedemokratyczne procesy i nagle wybuchła tam wojna, a my udajemy, że teraz wszystko jest w porządku, że oni są superdemokratyczni.

Dzisiaj Komisja Europejska przedstawia sposób, w jaki niektóre kraje mają wejść do Unii Europejskiej. Nie zgadzam się z tym, ponieważ zasady powinny być takie same dla wszystkich. Ale dzisiaj Komisja Europejska zamierza przedstawić pewien uproszczony sposób wejścia do Unii Europejskiej, który powinien pomóc Ukrainie. Ale ponieważ było wiele protestów, że nie jest to tylko dla jednego kraju, prawdopodobnie zostanie to zrobione dla krajów Bałkanów Zachodnich, takich jak Serbia, Bośnia i inne kraje, które potencjalnie mogą stać się członkami. Tak więc nagle zamierzamy złamać nasze własne zasady tylko dlatego, że zdecydowaliśmy, że musimy pomóc Ukrainie w ten sposób.

Dowodzi to, że nie jesteśmy w stanie zareagować w spójny sposób. Niektóre kraje, takie jak Słowacja, nie zgadzają się na pomoc wojskową, ponieważ głównym celem Unii Europejskiej jest zapewnienie pokoju, a nie zachęcanie do wojny. Jest to jedna z podstawowych zasad, na których opiera się Unia Europejska, a dziś wycofujemy się z tej zasady, aby być “bardzo mili” dla Ukrainy. Z drugiej strony my, jako Unia Europejska i do pewnego stopnia Stany Zjednoczone, w pojedynkę wspieramy Ukrainę, podczas gdy reszta świata udaje, że jest to lokalny konflikt, który powinien zostać rozwiązany pokojowo i że nie zamierzamy importować broni ani przyczyniać się do niego. Tak więc obnażyło to trochę naszą nieprzygotowanie na problemy w Unii Europejskiej.

Bardzo często wzywała Pani Parlament Europejski do niewysyłania broni na Ukrainę. Wielokrotnie wzywała Pani również do rozpoczęcia rozmów pokojowych. Jednak większość eurodeputowanych jest przeciwnego zdania. Jak Pani sądzi, co jest tego przyczyną? Dlaczego UE przechodzi od orientacji gospodarczej i ekonomicznej do bardziej militarnej?

Moim zdaniem są dwa problemy. Pierwszy to głupota tych ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, do czego może doprowadzić przejście na militarną ekomikę. A drugi jest taki, że po prostu ulegamy wpływom aktywistów. Wielu posłów do Parlamentu Europejskiego nie jest dziś prawdziwymi politykami. To aktywiści, którzy dostali się do parlamentu z jakiegoś powodu, ponieważ są wpływowi, ponieważ mogą wpływać na część społeczeństwa, ponieważ są popularni w jakiejś kwestii. Łatwo na nich wpłynąć. Jest jeszcze trzeci aspekt: wiele krajów, a co za tym idzie posłowie do PE, wierzą, że po pewnym czasie będą mogli zemścić się na Rosji. Wiemy, że zimna wojna była bardzo polaryzująca i niektóre kraje do dziś żywią pewne animozje wobec Rosji. A teraz nagle czują, że jest to sposób, w jaki mogą odegrać się na Putinie i Rosji, ponieważ w pewnym momencie ta wojna się skończy. I co wtedy zrobimy? Na to pytanie nikt nie zna odpowiedzi. Jaki jest cel, co chcemy osiągnąć? Jeśli celem UE lub tych ludzi jest pokonanie Rosji, co to oznacza? Czy podzielimy Rosję, tak jak Niemcy, na kilka części, czy też co zrobimy z tą Rosją, co jej damy? Czy będzie nam płacić, czy będzie płacić Ukraińcom? I nikt nie ma na to odpowiedzi. Więc nie rozumieją, że cokolwiek by się nie działo, nadejdzie moment, kiedy będziemy musieli ponownie zacząć współpracować z Rosją, ponieważ nadal będą naszymi sąsiadami. Nie przeniosą się do południowej części globu, nie pojadą gdzieś do Afryki, nadal będą w tym samym miejscu i będą tam ci sami ludzie, którzy mogą się nieco zmienić, ale ta Rosja to ogromny kraj, z którym będziemy musieli sobie poradzić. Może nam się nie podobać to, co dzieje się na Ukrainie, ale musimy być w stanie docenić to, czego już nie ma. I nie podoba mi się, gdy ktoś mówi, że naprawdę do ostatniej kuli, do ostatniego człowieka, ponieważ musimy ich pokonać i to jedyna opcja, ale co stanie się później, już nie rozumieją.

Jak ocenia Pani pracę delegacji z krajami spoza UE, takimi jak Armenia, Azerbejdżan, Mołdawia, Gruzja?

Naprawdę podoba mi się praca tych delegacji, ponieważ jest to sposób, w jaki my, posłowie do PE, możemy również przyczynić się do tej polityki zagranicznej. Osobiście byłem w delegacjach z Rosją i Chinami, z których żadna nie działała, ponieważ politycy, czyli posłowie do PE, uważali, że te kraje nie nadają się do współpracy, więc prace zostały przerwane. Ale pracowałem w delegacji ds. Azji Środkowej, gdzie poczyniliśmy bardzo znaczące postępy, pracowaliśmy z Turkmenistanem, Tadżykistanem, Kazachstanem, Uzbekistanem i tak dalej. Wytyczyliśmy nową ścieżkę współpracy z Azją Środkową, z tymi krajami, w których mamy ogromny potencjał nie tylko w zakresie współpracy gospodarczej, ale także współpracy społecznej, wymiany studentów. Współpraca w tych regionach rozwija się bardzo aktywnie. Kraje te mają wielkie i ogromne zasoby, a także bardzo interesujące populacje, które są bardzo inteligentne, chcą się uczyć i podążać bardziej demokratyczną ścieżką. Chcą naszego wsparcia, aby zmienić niektóre systemy, ponieważ na przykład w krajach takich jak Tadżykistan nadal istnieje społeczeństwo klanowe, w którym kraj jest kontrolowany przez rodziny lub klany i chcą wiedzieć, w jaki sposób mogą wspierać więcej praw kobiet, o czym z nimi rozmawialiśmy, jak mogą zmienić niektóre przepisy w prawie, prawie rodzinnym lub ogólnie, jak rozwijać się jako kraj, a dla mnie na przykład region, który bardzo się rozwija i cieszę się, że mogę być częścią pomocy tym krajom.

Pani mandat został naznaczony bardziej ponurym wydarzeniem, kiedy Pani członkostwo w caucusie zostało zakończone. Jak ocenia Pani to z perspektywy czasu?

Myślę, że była to słuszna decyzja, ponieważ nawet dzisiaj, kiedy patrzę na sposób, w jaki frakcja Socjalistów i Demokratów porusza się w Parlamencie Europejskim, poglądy, które czasami przedstawiają, nie są dokładnie poglądami, z którymi się zgadzam. Dla mnie socjaliści w Europie stali się bardziej zieloni niż Zieloni, bardziej liberalni niż liberałowie. A to nie jest zadanie socjalistów i socjaldemokratów. Powinni oni pracować nad poprawą warunków socjalnych, wspierać pracowników, przemysł, małe przedsiębiorstwa, ludzi w ogóle, a zwłaszcza w sferze socjalnej. Ale w pewnym sensie pogodzili się z obecnym stanem rzeczy, przestali mówić o tych kwestiach, mówią więcej o Zielonym Ładzie, mówią o środowisku, mówią o tym, jak wszyscy powinni być liberalni, jak powinny działać wszystkie media, i zapomnieli o swoich korzeniach.

Straciliśmy trochę możliwości, opuszczając klub. Z drugiej strony, osobiście nie uważam tego za dużą przeszkodę, ponieważ możesz poradzić sobie z kwestiami, z którymi musisz sobie poradzić, poprzez osobiste relacje. Udało mi się to zrobić na przykład w Azji Środkowej. Tylko dzięki osobistym relacjom, współpracy z moimi kolegami, mogę kontynuować pracę nad rozwojem stosunków w tym regionie. Jeśli chodzi o pracę w komisji, mogę również mówić, wyjaśniać, proponować, wspierać to, czego potrzebujemy na Słowacji, więc być może w tym przypadku staliśmy się bardziej niezależni. Według sondaży frakcja Socjalistów i Demokratów wydaje się być jeszcze bardziej osłabiona przed następnymi wyborami.

Kandyduje Pani również do Parlamentu Europejskiego. Jakie byłyby teraz Pani priorytety, co chciałaby Pani osiągnąć w następnej kadencji?

Chciałbym kontynuować walkę o Republikę Słowacką w Parlamencie Europejskim. Niestety, w kwietniu ponownie odbędzie się debata na temat Słowacji, praworządności, prawa medialnego na Słowacji. Chciałbym więc nadal przedstawiać poglądy tych osób, które nas popierają. Oczywiście chodzi o to, że jesteśmy przeciwni wojnie na Ukrainie i chcemy pokojowego rozwiązania, że chcemy również reprezentować prawa rolników i ludzi na Słowacji, abyśmy mieli zdrową, dobrą żywność, abyśmy nie byli dotknięci importem nie tylko z Ukrainy, ale także z innych krajów, abyśmy mogli zachować na przykład produkcję rolną i oczywiście wspierać w jak największym stopniu wszystkie grupy ludzi, w tym najbardziej wrażliwych.

To są rzeczy, które chciałbym nadal wspierać w Parlamencie Europejskim i ciężko walczyć o lepsze życie dla nas wszystkich. Musimy zająć się wspieraniem ludzi w regionach, zmniejszaniem różnic regionalnych, polityką spójności. To ważny temat.

Dziękuję za rozmowę

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button