Ostatnie wpisy

My, Polacy, znamy się na wszystkim, a najbardziej na polityce i piłce nożnej. Nie wiem, czy z tego powodu wybieramy polityków, którym instytucje trzyliterowe notorycznie skracają nazwiska do litery z kropką? I nigdy nie zdobyliśmy żadnego trofeum w piłce nożnej (poza igrzyskami w 1972). Zakładam, że to czysty przypadek. Dlatego wypowiem się na temat polityki i piłki nożnej.

Mam kolegę, który jest pasjonatem (choć może trzeba by powiedzieć: fanatykiem) historii Żołnierzy Niezłomnych i był nim na długo przed tym, gdy stało się to modne. Grzegorz Filipek, bo o nim mowa, jest skarbnicą wiedzy i to wiedzy unikatowej, gdyż opartej głównie o badania archiwalnych dokumentów źródłowych.

Artykuł zawiera informacje o działalności lądolodu skandynawskiego w plejstocenie (2,5 mln. lat – 10 000 lat temu) na terenach Mazowsza, Podlasia i Wyżyny Lubelskiej. W tym czasie z materiału skalnego przetransportowanego przez lód powstawały liczne głazowiska, dyslokacji uległy kry lodowcowe a na Podlasiu powstało duże pojezierze. Świat żywy Europy atakowanej przez zlodowacenie zaczął się zmieniać. Wymarły lub odeszły w cieplejsze rejony zwierzęta ciepłolubne. Ich miejsce zajęły zwierzęta przystosowane do życia w klimacie arktycznym. W okresach cieplejszych, w rejonie Puław (Góra Puławska) pojawili się ludzie reprezentujący kulturę oryniacką.

Chapeau bas – to francuskie powiedzenie jest opisem gestu, jaki wykonuje się w wyniku uznania dla czyichś czynów. Chapeau bas au héros, czyli kapelusz z głowy przed bohaterem. Taka jest intencja tego zwrotu. Ja zawsze ściągam czapkę z głowy przed tymi, którzy w realny sposób zweryfikowali swoje bohaterstwo, na przykład byli aresztowani przez Służbę Bezpieczeństwa i nie wydali nikogo.

W ostatnim felietonie pojechałem troszkę po feministkach, przypadkowo wstrzeliwując się w na nowo rozpoczętą dyskusję aborcyjną. Na portalach internetowych pojawiły się pod nim (felietonem) wpisy feministek. Muszę przyznać, że jedne bardziej absurdalne od drugich, ale wszystkie przebił jeden (znajdujący się zresztą na sztandarach czarnych marszów): „Mój brzuch, moja sprawa!”.

Środowiska feministyczne obchodziły ostatnio rocznicę sukcesu, jakim był protest w obronie możliwości zabijania dzieci. Napawały się tym, jakie są odważne, bo pogoniły ciemnogrodzki motłoch i jak to udało się uratować zdobycz cywilizacji, jaką jest bezkarne zabijanie dziecka do 12 tygodnia życia.

Kiedyś prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej był Jimmy Carter (demokrata). Krążyły o nim przeróżne dowcipy – jeden z nich był taki, że nie potrafił jednocześnie iść i żuć gumy. Ot taki stopień percepcji. Jak sądzę były to dowcipy rozpowiadane przez republikanów, ale opinia przylgnęła. Ma to oczywiście jasną stronę, bo potwierdza zasadę, że Ameryka to kraj wielkich szans dla każdego, choć oczywiście wołałbym, żeby największym mocarstwem nie rządził półgłówek. Ale z drugiej strony, jak patrzę na niektórych władców państw, to nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czym sobie podpadli u Pana Boga, że ich tak pokarał.

Jestem magistrem administracji, a więc wykształconym urzędnikiem, ot biurokratą. Pewno wielu Czytelników pomyślało sobie, że lepiej się już przyznać do tego, że jest się wykwalifikowanym tancerzem na rurze w klubie go-go, bo to uczciwszy fach.

Łacińska maksyma mówi: „Is fecit, cui prodest” (ten uczynił, czyja korzyść). Teza prosta jak szyna

Chwilowo opadł kurz bitewny w sprawie reformy sądownictwa. To, co napiszę, będzie tekstem subiektywnym, bo obarczonym moim własnym doświadczeniem. KOD domaga się niezawisłych sądów, czyli takich, jakie były za czasów Platformy Obywatelskiej. Ja chciałbym zadać pytanie: czy one do tej pory takie niezawisłe i niezależne były?

ZOBACZ WSZYSTKIE
REKLAMA
Widget Image
Kategorie
Radio LPU