HomeFelietonySiostry wszystkich krajów – łączcie się!

Siostry wszystkich krajów – łączcie się!

Środowiska feministyczne obchodziły ostatnio rocznicę sukcesu, jakim był protest w obronie możliwości zabijania dzieci. Napawały się tym, jakie są odważne, bo pogoniły ciemnogrodzki motłoch i jak to udało się uratować zdobycz cywilizacji, jaką jest bezkarne zabijanie dziecka do 12 tygodnia życia.

Niestety protest ten był skuteczny, utrzymano tak zwany kompromis aborcyjny. Choć nie bardzo wiem, kto z kim ten kompromis zawierał, a bardzo chciałbym wiedzieć, kto ze strony obrońców życia się pod takim porozumieniem podpisał. Dużo dałbym za to, żeby poznać nazwisko biskupa, który go negocjował.

Ja ze swojej strony nie mogę się nadziwić, że feministki biorą na swoje sztandary tak kontrowersyjne tematy, skoro jest dla nich tyle innych obszarów działania, w których zyskałby o wiele szersze poparcie, w tym również ogromnej masy panów. Śmiało mogę powiedzieć, że z mojej strony również. Chciałbym niniejszym wyłuszczyć kilka problemów, o które obowiązkowo powinny walczyć w ramach równouprawnienia płci.

Jedno zdanie wyjaśnienia: opisane poniżej pomysły powinny dotyczyć tylko i wyłącznie feministek lub pań wyrażających taką jednoznaczną chęć. Dla pozostałych deklaruję daleko idące i nieustające uwielbienie oraz atencję.
Ja bym zaczął od parytetów w zatrudnieniu. To, że ich nie ma, powinno być ogromnym zmartwieniem kobietonów. Obowiązkowe parytety wszędzie, w każdym miejscu pracy – od przedszkola do kopalni. Nie może być tak, że męskie szowinistyczne świnie blokują miejsce kariery na przodku w kopalni dla wyzwolonych kobiet. Moim zdaniem równouprawnienie w tym obszarze jest koniecznością oczekiwaną przez środowiska feministyczne.

Kolejnym obszarem jest wprowadzenie takich samych testów wydolnościowych w armii i policji. Bo okazuje się, że są one różne i dla pań – lżejsze. Czy feministki nie powinny czegoś zrobić dla swoich sióstr w tej sprawie? Prosta sprawa: bieg na 1000 metrów – czas, start!

No i sport, tu jest szczególnie dużo pracy dla wojujących feministek, ten ohydny podział na dyscypliny męskie i kobiece… Moim zdaniem powinno się jednym śmiałym ruchem znieść to krzywdzące rozgraniczenie. Chciałbym zobaczyć zakłady bukmacherskie o to, kiedy jakaś pani zdobędzie mistrzostwo olimpijskie w pływaniu lub sprincie. Ma to oczywiście minusy w postaci oglądania wąsatego faceta pląsającego z piłką, wstążką lub maczugami, ale co tam, śmiech to zdrowie.

No i jeszcze jeden mały pomysł. Wojowanie o prawa kobiet w naszej cywilizacji łatwe nie jest i jak widać ma jeszcze spore perspektywy, jednak uczciwie trzeba przyznać: nikt do kobiet z czarnymi parasolami nie strzela, nikt ich nie więzi za nazwanie pani minister ministrą. Można zatem założyć, że nie jest najgorzej, warto więc chyba zrobić coś dla kobiet, które mają naprawdę przechlapane jak mało kto. Dlatego proponuję, żeby nasze feministki zrobiły jakąś paradę równości na przykład w Teheranie lub Kabulu.

W moim domu od lat postuluję o równouprawnienie w obszarze podziału praw, przywilejów i obowiązków. Niestety napotykam w tym obszarze zaciekły opór ze strony mojej żony i córki. Panie nie zgadzają się na wprowadzenie jakichkolwiek zmian. Niestety muszę przyznać się do jeszcze jednej rzeczy, której feministki mi nigdy nie wybaczą: otóż swoją patologiczną postawę przekazuję mojemu synowi. Uczę go stawania w obronie koleżanek, troski o nie, przepuszczania w drzwiach i usługiwania w czynnościach dnia codziennego, mało tego, gdy puści mu się wąs pod nosem, będzie całował Panie w rękę.

Kompletnie nie rozumiem, czemu panowie są przeciwni feminizmowi, uważam, że powinno się jednego dnia wprowadzić wszystkie najdalej idące postulaty feminizmu wojującego jako prawo obowiązujące z podaniem nazwisk i adresów domowych wszystkich postulatorek. Jestem pewien, że następnego dnia to kobiety rozpaliłyby tam stosy, a panowie laliby wodę na płomienie. Panowie, nie ma dla nas nic lepszego niż pełna i totalna wygrana feminizmu.
Jak już każdy Czytelnik mógł się zorientować, jestem feministem i to nie byle jakim, ale tym radykalnym i wojującym, u mnie nie ma miękkiej gry, jeśli chodzi o walkę o prawa feministek. Ale nawet ja nie mogę obiecać, że nazwę Krzysztofa Bęgowskiego kobietą.

PS. Ponoć od roku testy sprawnościowe w Policji są takie same dla obu płci.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Puławianin. Ukończył studia magisterskie na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL oraz studia podyplomowe „Zarządzanie zasobami ludzkimi” w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, a także „Prawo zamówień publicznych” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W latach 2002 – 2006 był Przewodniczącym Zarządu Oddziału NSZZ Solidarność w Puławach, w latach 2006-2010 Starostą Powiatu Puławskiego, a w latach 2010 -2014 radnym Powiatu Puławskiego. Od 2014 roku jest Przewodniczącym Zarządu Oddziału NSZZ Solidarność w Puławach. Do marca 2017 był prezesem Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych TERAZ . Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwojga cudownych dzieci. www.slawomirkaminski.pl

Brak komentarzy

Napisz komentarz