HomeFotorelacjePGNiG Superliga Azoty- Spójnia, pogrom w hali MOSiR

PGNiG Superliga Azoty- Spójnia, pogrom w hali MOSiR

Wyjątkowo skutecznie w sobotę zagrali piłkarze ręczni Azotów Puławy, zaaplikowali swoim przeciwnikom 40 goli. W sobotę puławianie rozbili Spójnię Gdynia. Tak okazałe zwycięstwo to w dużej mierze zasługa bardzo dobrej gry Valentyna Koshovego, który w drugiej połowie meczu bronił to co nie było do obrony.

Jak donosi portal PGNiG Superligi gospodarze rozkręcali się bardzo powoli. Faworyci w roli, których występowali gracze z Puław nieźle radził sobie w ataku, gorzej było z defensywą mimo, że nieźle w bramce spisywał się Daniel Dupjachanec. Gracze Spójni mieli za dużo swobody w akcjach ofensywnych i skrzętnie z tego korzystali. Przewaga Azotów w tym okresie gry wynosiła nawet 5 bramek to w pierwszej części spotkania w międzyczasie kilka efektownych akcji zaprezentował Piotr Masłowski, m.in celny rzut oddany z pozycji tyłem do bramki rywala. Patryk Kuchczyński z kolei bezbłędnie wykonywał rzuty karne. Od początku drugiej połowy przewaga Azotów zaczęła systematycznie rosnąć w połowie drugiej części sięgała już dziesięciu bramek. Spójnia z każdą minutą robiła się coraz bardziej bezradna. W drugim kwadransie drugiej odsłony spotkania Walentyn Koszowy był praktycznie nie do przejścia. Jego koledzy skutecznie kontrowali rywala. Jedyną niewiadomą stało się tylko to czy Azotowcy zdobędą 40 bramek. W ostatniej minucie czterdzieste trafienie w sobotnim meczu zaliczył z kontry Wojciech Gumiński. Azoty po 9 kolejkach z 25 punktami na koncie zajmują 2 lokatę w grupie pomarańczowej. Pewna wygrana w sobotę i co najważniejsze niezła skuteczność daje nadzieję na dobry wynik w kontekście zbliżających się rozgrywek w Pucharze EHF.

Azoty Puławy – Spójnia Gdynia 40:25 (19:14)

Azoty: Dupjach

anec, Koszowy – Gumiński 3, Masłowski 4, Prce 1, Panić 2, Kowalczyk 1, Podsiadło 5, Jarosiewicz 2, Grzelak 2, Titow 4, Orzechowski, Jurecki 2, Kasprzak 2, Kuchczyński 8, Skrabania 4

foto: Marcin Bo

 

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł
Brak komentarzy

Napisz komentarz