HomeFelietonyUrzędnik-to brzmi dumnie. Sławomir Kamiński

Urzędnik-to brzmi dumnie. Sławomir Kamiński

Jestem magistrem administracji, a więc wykształconym urzędnikiem, ot biurokratą. Pewno wielu Czytelników pomyślało sobie, że lepiej się już przyznać do tego, że jest się wykwalifikowanym tancerzem na rurze w klubie go-go, bo to uczciwszy fach.

No cóż, jest w tym jakaś prawda. Z czego to wynika? Ano z tego prostego powodu, że pewno niewielu z nas miało jakąkolwiek styczność z prawdziwym urzędnikiem albo administracją w jej prawdziwej postaci. Bo czym jest biurokracja w ujęciu weberowskim, czyli takim, jak widział ją jej demiurg, Max Weber? Ma on niestety w swoim życiorysie ciemne strony bo był polakożercą, ale – co z bólem przyznaję – jego ujęcie i pojęcie administracji i biurokracji jest najbliższe mojemu sercu.

Zresztą poczytajcie Państwo sami, kto by nie chciał żyć w takim kraju? Kraju, w którym wszystkie działania, także stosunki między członkami organizacji(administracji), są uregulowane określonymi przepisami, a każdy z urzędników ma określony obszar działań, za który jest odpowiedzialny w zależności od własnych kompetencji.
A gdyby tak hierarchia władzy była wyraźna, a zadania przydzielane jako obowiązki służbowe i wszystkie niższe urzędy były kontrolowane przez urzędy zwierzchnie, mało tego, wszystkie stosunki między urzędnikami miały charakter bezosobowy, a cechy osobowe i uczucia nie miały wpływu na te relacje?

Pomarzmy o kraju, w którym urzędnicy są odpowiednio przygotowanymi, wyedukowanymi profesjonalistami, a ich kariera, awansowanie w ramach organizacji jest zależne od ich osiągnięć oraz stażu pracy i zgodne z obowiązującymi przepisami.  Jakby tego, co piszę było mało, to niech sfera zawodowa urzędników, którzy pełnią swe funkcje, jako pracownicy najemni, będzie całkowicie oddzielona od sfery prywatnej i niech nie będą oni właścicielami żadnej części organizacji.
Czy z przyjemnością chodzilibyśmy do urzędu, w którym wymiana informacji następuje tylko poprzez przekazywanie oficjalnych dokumentów, a zbiór dokumentów staje się pamięcią organizacji?

Weber uznawał biurokrację za najbardziej zracjonalizowaną formę władzy i doskonałą maszynę, choć oczywiście widział też jej słabe strony.
Taką definicję idealnej biurokracji podaje wujek Google. Oczywiście jak każdy ideał (poza moją żoną), ten również nie jest realny, ale wyobraźmy sobie, że tylko połowa z tego, o czym marzył Weber faktycznie funkcjonuje. Czyż nie byłoby cudownie?

Dziś niestety prawdziwy urzędnik jest jak yeti – wszyscy o nim słyszeli, spora cześć ludzi wie, jak wygląda, ale nikt nie miał z nim nigdy do czynienia w prawdziwym świecie.
Niestety mit urzędniczy został zniszczony przez komunę, a dorżnięty przez kumoterstwo i nepotyzm ostatnich czasów, w których nie jest ważne, czy mądry, czy głupi, ważne, że swój. Prym w tym wyścigu wiodło i wiedzie Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), którego skrót rozwijano też jako Posady Swoim Ludziom.
Czy w świecie istnieje idealny model administracji i biurokracji? Nie. Ale warto śledzić np. rozwiązania francuskie, niemieckie, szwajcarskie, austriackie. W Polsce model administracji wymaga szybkiej i gruntownej przebudowy, bo marnotrawione są ogromne szanse rozwojowe, że o pieniądzach nie wspomnę. Ale to temat na zupełnie inny felieton.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Puławianin. Ukończył studia magisterskie na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL oraz studia podyplomowe „Zarządzanie zasobami ludzkimi” w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, a także „Prawo zamówień publicznych” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W latach 2002 – 2006 był Przewodniczącym Zarządu Oddziału NSZZ Solidarność w Puławach, w latach 2006-2010 Starostą Powiatu Puławskiego, a w latach 2010 -2014 radnym Powiatu Puławskiego. Od 2014 roku jest Przewodniczącym Zarządu Oddziału NSZZ Solidarność w Puławach. Do marca 2017 był prezesem Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych TERAZ . Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwojga cudownych dzieci. www.slawomirkaminski.pl

Brak komentarzy

Napisz komentarz