HomeWasze LPUDochód gwarantowany to pułapka. Dlaczego się nie sprawdzi ? -cd

Dochód gwarantowany to pułapka. Dlaczego się nie sprawdzi ? -cd

W ubiegłym tygodniu zakończyłem omawianie problematyki uniwersalnego dochodu podstawowego (UBI) na lokalnych eksperymentach. Oto dalsza część artykułu…


Problem z tego typu krajowymi i miejskimi programami polega jednakże na tym, że większość ofiar automatyzacji może nie mieszkać w Finlandii, Amsterdamie albo USA. Globalizacja spowodowała, że ludzie w jednym kraju są uzależnieni od rynków w innych państwach, jednak automatyzacja może rozbić duże części owej globalnej sieci handlowej z katastrofalnymi skutkami dla jej najsłabszych ogniw.
W XX wieku rozwijające się kraje osiągały postęp gospodarczy eksportując surowe materiały albo sprzedając tanią pracę robotników i dostarczycieli usług. Obecnie miliony mieszkańców Bangladeszu zarabia na życie produkując koszule, które są sprzedawane konsumentom w USA, a ludzie w indyjskim Bangalore zarabiają na utrzymanie odpowiadając na skargi amerykańskich konsumentów.
Jednak wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, robotów oraz drukarek 3D, tania siła robocza stanie się o wiele mniej istotna, spaść może również znacznie popyt na surowce. Zamiast nabyć wyprodukowany w Dhace i wysłany aż do Nowego Jorku podkoszulek, będziesz mógł kupić wzór wyrobu na Amazonie i wydrukować go na Manhattanie. Sklepy Zary i Prady mogą zostać zastąpione przez centra druku 3D, a niektórzy ludzie mogą mieć takie drukarki nawet w domu.
Jednocześnie, zamiast składać reklamację w biurze obsługi klienta w Bangalore, będziesz mógł zgłosić problem z drukarką sztucznej inteligencji zlokalizowanej w Google Cloud. Nowo bezrobotne osoby z Dhaki i Bangalore nie będą miały wymaganego wykształcenia, by projektować modne koszule czy pisać komputerowe kody ? jak więc przetrwają?

Jak przetrwamy?

Zgodnie z tym scenariuszem dochody płynące wcześniej w kierunku południowej Azji, teraz wypełnią kasy kilku technologicznych gigantów z Kalifornii, co doprowadzi do nałożenia ogromnej presji na rozwijające się gospodarki. Amerykańscy wyborcy mogą wyrazić zgodę na to, by środki pochodzące z opodatkowania Amazona i Alphabetu zostały przeznaczone na świadczenia dla bezrobotnych górników z Pensylwanii oraz pozbawionych pracy taksówkarzy z Nowego Jorku. Jednakże czy ktokolwiek myśli, że tamtejsi wyborcy zgodzą się na wysłanie części z tych środków do Bangladeszu, by zabezpieczyć życiowe potrzeby tamtejszych mas?
Kolejną poważną trudnością z UBI jest brak ogólnie akceptowanej definicji „podstawowych” potrzeb. Z czysto biologicznego punktu widzenia ? jedyną niezbędną do przetrwania osobnikowi homo sapiens rzeczą jest dostarczenie każdego dnia około 2,5 tys. kalorii. Każda kultura definiowała dodatkowe podstawowe potrzeby powyżej i poniżej tej biologicznej granicy ubóstwa, jednak z czasem zmieniały się.
W średniowiecznej Europie dostęp do usług kościelnych był postrzegany jako ważniejszy od pożywienia, ponieważ odpowiadał trosce o wieczną duszę, a nie efemeryczne ciało. W dzisiejszej Europie porządna edukacja i służba zdrowia są postrzegane jako podstawowe ludzkie potrzeby, a niektórzy twierdzą, że każdemu mężczyźnie, kobiecie i dziecku niezbędny jest także dostęp do Internetu.

Wiele pytań – brak odpowiedzi.

Jeśli więc w 2050 roku Rząd Zjednoczonego Świata wyrazi zgodę na opodatkowanie Google’a, Amazona, Baidu oraz Tencenta, by zapewnić dochód podstawowy dla każdego mieszkańca ziemi, jak zdefiniuje słowo „podstawowy”?
Przykładowo, czy uniwersalny dochód podstawowy obejmie edukację? A jeśli tak, to czy będzie zawierał: tylko czytanie i pisanie, czy również pisanie kodów komputerowych?
Tylko sześć klas szkoły podstawowej, czy wszystko etapy nauki aż do tytułu doktora?
A co z ochroną zdrowia? Jeśli do 2050 roku postęp medyczny umożliwi spowolnienie procesu starzenia się i znacznie zwiększy żywotność ludzi, to czy nowe metody leczenia będą dostępne dla 10 miliardów ludzi na świecie, czy tylko dla kilku miliarderów? Jeśli biotechnologia umożliwi rodzicom genetyczne„ulepszenie” własnych dzieci, to czy zostanie ono uznane za podstawową potrzebę człowieka, czy może doświadczymy rozwarstwienia ludzkości na różne biologiczne kasty, z bogatymi superludźmi posiadającymi zdolności, którzy znacznie przewyższali będą ułomnych ubogich homo sapiens?

Konsekwencje zmian

Niezależnie od tego w jaki sposób zdefiniujemy podstawowe potrzeby człowieka, po tym jak zapewnimy mu bezpłatny dostęp do określonych zasobów, zostaną on uznane za standard, a wtedy zacięta rywalizacja i polityczne spory będą dotyczyły niepowszechnych, luksusowych dóbr ? wyszukanych autonomicznych aut, parków w technologii VR czy bioinżynieryjnego usprawniania ciał. Jeśli jednak bezrobotne masy nie otrzymają dostępu do podstawowych zasobów, to trudno nawet wyobrazić sobie, by mogły otrzymać szansę na luksusy. W konsekwencji przepaść pomiędzy bogatymi (menedżerami Tencentu i udziałowcami Google’a) oraz biednymi (osobami uzależnionymi od uniwersalnego dochodu podstawowego) może jeszcze się pogłębić i utrwalić na wcześniej niespotykaną skalę.
Dlatego też nawet jeśli wprowadzenie UBI oznacza, że biedni ludzie będą w 2050 roku mieli lepszą opiekę medyczną i edukację niż obecnie, nadal mogą odczuwać, że system sprzysiągł się przeciwko nim, rząd służy tylko superbogatym, a ich własny los i przyszłość ich dzieci będą jeszcze gorsze.
Ludzie zazwyczaj porównują się do swoich szczęśliwszych rówieśników, a nie nieszczęsnych przodków. Jeśli powiesz biednej Amerykance ze złej dzielnicy Detroit, że ma dostęp do lepszej opieki zdrowotnej od dziadków, którzy zmarli zanim wynaleziono antybiotyki, jest mała szansa, że to ją pocieszy. Takie wypowiedzi wydają się rzeczywiście okropnie aroganckie i protekcjonalne. „Dlaczego miałabym porównywać się do XIX-wiecznych chłopów? – mogłaby odparować. „Chcę żyć jak bogaci ludzie z telewizji, a przynajmniej jak osoby z zamożnych przedmieść”.
Podobnie, jeśli w 2050 roku powiesz bezużytecznej klasie społecznej, że powinna cieszyć się z lepszej opieki zdrowotnej, niż w 2017 roku, może to być dla niej mało komfortowe, ponieważ będzie się ona porównywała do „ulepszonych superludzi”, którzy dominują na świecie.
Nowoczesne systemy komunikacyjne sprawiają, że takie porównania są niemalże nieuniknione. Mężczyzna żyjący w małej wiosce 5 tys. lat temu porównywał siebie z 50 innymi facetami z osady. W porównaniu do nich prezentował się zapewne dosyć atrakcyjnie. Obecnie mężczyzna żyjący w małej wiosce porównuje się z 50 najbardziej zachwycającymi chłopiskami z całego świata, których codziennie ogląda na telewizyjnych ekranach i billboardach. Nasz nowoczesny wieśniak jest prawdopodobnie znacznie mniej zadowolony ze swojego wyglądu. Czy uniwersalny dochód podstawowy będzie obejmował operacje plastyczne?

Podsumowując…

Homo sapiens nie zostali stworzeni, by być ciągle zadowolonymi. Ludzkie szczęście zależy w mniejszej mierze od obiektywnych warunków życia, a w większej od naszych oczekiwań. Oczekiwania jednak mają tendencję do adaptowania się do warunków, włączając to warunki w jakich żyją inni ludzie. Kiedy warunki poprawiają się, oczekiwania szybko rosną, a co za tym idzie, nawet gwałtowna poprawa warunków życia może pozostawić nas tak samo niezadowolonymi, jak przed poprawą.

Jeżeli uniwersalny dochód podstawowy ma za zadanie poprawę obiektywnych warunków życia przeciętnej osoby w 2050 roku, ma on szansę na powodzenie…

Jednak jeśli jego celem jest poprawa subiektywnie odczuwanego zadowolenia w porównaniu do stanu wcześniejszego społecznego rozgoryczenia, może się nie powieść…

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Urodzony puławianin , mgr ekonomii, członek szczęśliwej rodziny (żona i 2 synów). Pracuje w GA ZA „Puławy” S.A. , społecznik, ekspert FZZ, pasjonat brydża, turystyki (w szczególności górskiej), uprawiający od czasu do czasu sporty.

Brak komentarzy

Napisz komentarz