HomeWywiadyTrzeba wziąć się do roboty, wyczyścić ranę …Solidarność to nie „Bolek”, „Ala” czy „Tatry” (WYWIAD)

Trzeba wziąć się do roboty, wyczyścić ranę …Solidarność to nie „Bolek”, „Ala” czy „Tatry” (WYWIAD)

Trzeba wziąć się do roboty, wyczyścić ranę … Solidarność to nie „Bolek”, „Ala” czy „Tatry” – rozmowa ze Sławomirem Kamińskim szefem  Oddziału NSZZ „Solidarność” w Puławach.

Paweł Nowosadzki: W lutowym wydaniu „Czasu Solidarności” ukazał się Pański tekst  dotyczący dekomunizacji, lustracji, deubekizacji. Skąd u Pana taki radykalizm?

Sławomir Kamiński : To nie radykalizm, ale pragmatyzm i znajomość ekonomii. Po prostu mam świadomość, jak brak takich decyzji wpływa na poziom naszego codziennego życia. Nasza gospodarka zamiast być rynkowa, konkurencyjna, jest układowa i korupcyjna.

PN: Zadałem pytanie o lustrację nie bez powodu, zostały upublicznione nowe zasoby IPN. Niektórzy mówią, że to kolejna puszka Pandory i kolejne dzielenie Polaków. Niestety znalazły sie tam też nazwiska prominentnych działaczy solidarności z ZA Andrzeja Jacyny i Grzegorz Szymańskiego

SK: Panie redaktorze, z całym szacunkiem, ale trudno o większe nieporozumienie. Od kiedy to ujawnienie prawdy komuś szkodzi? Sprawa powinna być załatwiona w 1989 roku poprzez powszechną i całościową lustrację. Nieujawnianiem prawdy najczęściej zainteresowani są ci, którzy nieźle żyją z kłamstwa. Ujawniony zbiór tym różni się od innych (np. listy Wildsteina), że z całą pewnością zawiera materiały operacyjne, czyli donosy, a nie tylko samo zobowiązanie do współpracy.

PN: Sądzi Pan, że ma to jakikolwiek wpływ na poziom naszego życia tu i teraz?

SK: Niestety tak i to nie jakikolwiek, ale bardzo istotny. Jako mieszkańcy Puław będziemy za to płacić jeszcze przez bardzo długi okres.

PN: Panie przewodniczący, bardzo proszę o konkretny przykład.

SK: Proszę bardzo. Pamięta pan sytuację, gdy Tarnów przejmował Zakłady Azotowe w Puławach?  Chyba wszyscy to pamiętają, skończyło się tym, że ponad 96 procent akcji Puław ma dziś Tranów. Był to efekt wezwania na akcje Zakładów Azotowych Puławy, jakie zgłosił Tarnów. Pamięta Pan, jak w prasie ukazywały się artykuły o tym, jak to mysz chce połknąć słonia. W tamtym czasie byłem pomysłodawcą akcji „Obudź się Zarządzie” wzywającej ówczesny zarząd umocowany przez koalicję PO i PSL do złożenia kontrwezwania na Tarnów. Takie działanie wydawało się logiczne i oczywiste z biznesowego i ekonomicznego punktu widzenia. Tak powinno być – najlepsza i najbogatsza firma chemiczna powinna być konsolidatorem i przejmować mniejszych i słabszych.

PN:  Chyba wszyscy pamiętają tamten trudny dla nas mieszkańców Puław moment, ale co to ma wspólnego z esbecką agenturą?

SK: Ma i to bardzo dużo, proszę o chwilę cierpliwości. Wie pan, kto wtedy nie poparł tej akcji, a nawet był jednym z jej większych przeciwników? Był to obecny i ówczesny przewodniczący Solidarności na Zakładach Azotowych, człowiek, który całkowicie bezproduktywnie zbierał jakieś kompletnie nieistotne stanowiska poparcia, a gdy przyszło do realnego działania, nagle był przeciw i twierdził, że to nie ma sensu. Sabotowanie tej akcji było w moim najgłębszym przekonaniu działaniem na zlecenie tych, którym zależało na przejęciu Puław przez Tarnów. Gdybyśmy żyli w kraju, gdzie rządzą prawa ekonomii i wolnego rynku, to moim zdaniem ówczesny zarząd powinien mieć postawione zarzuty za działanie na szkodę firmy, a jeśli realizował jakieś wytyczne polityczne, to ci zleceniodawcy powinni być sądzeni za zdradę stanu.

PN: To bardzo poważne zarzuty…

SK: Niestety moim zdaniem niezależnie od zleceniodawców i wykonawców było to działanie na szkodę spółki, de facto działanie na szkodę Skarbu Państwa, na szkodę mieszkańców Puław, ale głównie i najbardziej wprost – na szkodę pracowników Zakładów Azotowych i tego najbardziej nie mogę wybaczyć.

PN: Sugeruje Pan, że było to działanie na zlecenie układu, którego tak zawzięcie szukał PiS?

SK: Agentura to fakt, a to, że jest ona wykorzystywana do osiągania zysków i wpływów – to kolejny fakt. Jak wielkie jest prawdopodobieństwo, że w Polsce żyje dwóch ludzi o takim samym imieniu i nazwisku, dacie urodzenia i imieniu ojca?
PN: Chyba zerowe.

SK: Czyli jeśli Andrzej Jacyna, obecny przewodniczący Solidarności na ZAP, imię ojca: Jerzy, ur. 16-05-1954 r. jest zarejestrowany z aktach IPN Lu, 00103/453 jako Tajny Współpracownik, pseudonim „Ala”, a przewodniczący organu kontrolnego tej komisji, Grzegorz Szymański, imię ojca: Stanisław, ur. 05-04-1955 r. – to Tajny Współpracownik, pseudonim „Tatry”, to można mówić o zbiegu okoliczności? Niestety mamy do czynienia z dwoma TW, którzy mieli bardzo istotny wpływ na podejmowanie decyzji w sprawie przejęcia Zakładów Azotowych, mieli też dostęp do wielu zastrzeżonych czy poufnych informacji.

PN: Aż trudno w to uwierzyć, to kompletnie nierealna historia.

SK: Dla mnie to również szok i niedowierzanie. Jak można patrzeć w oczy zwykłym ludziom, których się w tak ordynarny sposób oszukało i tak bardzo im zaszkodziło? Przecież konsekwencje przejęcia dziś są właściwie nieodwracalne. To, co działo się z prywatyzacją Medicalu i próbą prywatyzacji Remzapu, jedynie potwierdza dla mnie oczywisty fakt wykorzystywania tych panów do działań operacyjnych. Teraz czytelne staje się, dlaczego pan Jacyna jak niepodległości bronił zarządu ZAP powołanego przez Platformę i dlaczego ostatnio pisał tak wiele donosów.

PN: Jest Pan przekonany, że to pewna informacja?

SK: Niestety teczka pana Jacyny zawiera jego zobowiązanie do współpracy, a prowadzący go oficer chwali go za efekty pracy. Sam zainteresowany oczywiście (podobnie jak TW „Bolek”), twierdzi, że podpisy są sfałszowane, ale trudno dawać wiarę temu tłumaczeniu.

PN: Jaki będzie scenariusz najbliższych dni przecież to członkowie „Solidarności”, organizacji, w której szefuje Pan Zarządowi Oddziału w Puławach?

SK: Moim zdaniem, jeśli w tych agentach jest choć resztka przyzwoitości, to powinni w trybie natychmiastowym zrezygnować ze wszystkich funkcji związkowych oraz członkostwa w Solidarności. Jeśli tego nie zrobią, wystąpię o uruchomienie procedury usunięcia ich ze związku.

PN: Jak to wpłynie na NSZZ Solidarność?

SK: Trzeba wziąć się do roboty, wyczyścić ranę, otrzepać kurz i iść do przodu, bo nie problem w tym, że się upada, bo upadają wszyscy, ale sztuka w tym, jak się podnosimy. Solidarność to nie „Bolek”, „Ala” czy „Tatry”. Solidarność  przede wszystkim setki, tysiące normalnych, uczciwych ludzi, którzy zasługują na to, żeby z nimi uczciwie postępować.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Capo di tutti capi projektu LPU. Nie rodowity Puławianin ale w Puławach od 43 lat ukończone studia na Wydziale Ekonomicznym UMCS – Zarzadzanie i Marketing, oraz na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, żonaty dwoje dzieci. Portal LPU24.pl, LPUradio.pl i LPUTV.pl to wciąż hobby i sposób na realizacje pasji. Pisze, tańczy, recytuje…

Brak komentarzy

Napisz komentarz