lpu
Redakcja portalu LPU24.pl

e-mail: redakcjalpu24@gmail.com

siedziba:
ul.Eustachiewicza 3 lok. 15, 24-100 Puławy

biuro reklamy:
ul.Partyzantów 34A, 24-100 Puławy

DODAJ ARTYKUŁ KUP REKLAMĘ
+48 722 222 268
redakcjalpu24@gmail.com
Radio
HomeFelietonyDawać broń czy nie dawać? Oto jest pytanie!

Dawać broń czy nie dawać? Oto jest pytanie!

Jako iż niedawno odbył się naszym pięknym mieście zlot kolekcjonerów i miłośników broni palnej w którym miałem zaszczyć brać udział, wrócił temat dostępu do broni palnej dla obywateli RP.


Nie ukrywam, iż jako zatwardziały konserwatysta i liberał (w pojęciu klasycznym a nie amerykańskim,bo w USA oznacza to zwykłego komucha) jestem zwolennikiem wolnego dostępu do broni. Jednak to co zdarza mi się widywać na strzelnicach od tego pomysłu mnie odwodzi.
Zacznijmy od podstawowego argumentu czerwonych oszołomów, czyli: Polacy się wystrzelają na ulicach. Jest to totalna bzdura, aczkolwiek jej powtarzanie mnie nie dziwi, bo większości ludzi wyznających takowe poglądy trudno zaliczyć do ludzi normalnych, a każdy ocenia innych po środowisku w którym się obraca. Ale „zapominają” oni, lub nie wiedzą, że każdy, powtarzam KAŻDY Polak mający ukończone 18 lat może za okazaniem dowodu osobistego stać się posiadaczem broni palnej rozdzielnego ładowania,  tak zwaną czarnoprochówkę. Przepisy w tej kwestii działają już od kilku lat. Władze usiłują nad  tym panować wymagając rejestracji takiej broni na policji poprzez wydawanie EKB. Ale ludzie nie chcący się rejestrować kupują czarny proch w Czechach i w ten sposób obchodzą te ograniczenia. Można kupić rewolwery, karabiny, sztucery, muszkiety. Dla niezorientowanych informuję, iż można z tej broni strzelać równie celnie jak z broni współczesnej. I jest równie śmiercionośna. Nie wiem jak Państwo, ale ja nie zaobserwowałem strzelanin na ulicach z wykorzystaniem tej broni. A mówimy o co najmniej kilkuset tysiącach jednostek tej broni u naszych obywateli. I to od kilku już lat. Argument o dzikim zachodzie w Polsce upada.
Rzadko zdarzało mi się chwalić dokonania Platformy Obywatelskiej, jedn w kwestii dostępu do broni muszę. W 2012 roku znowelizowano Ustawę o Broni i Amunicji( tak zwaną „ubojkę”). Ta nowelizacja zlikwidowała uznaniowość Policji w kwestii wydawania pozwoleń na broń. Obecnie wygląda to tak, że osoba która chce mieć broń oraz spełnia warunki, pozwolenie dostaje. Oczywiście „ubojka” narzuca potencjalnemu posiadaczowi broni konieczność należenia do klubu strzeleckiego, stowarzyszenia kolekcjonerskiego itp. Niektórzy ortodoksyjni liberałowie na ten przepis się oburzają. Jednak muszę stwierdzić, że ma to głęboki sens. Otóż w Polsce nie ma systemu szkolenia w obsłudze broni. W szkołach tego się nie uczy, a kiedyś na lekcjach PO były chociaż podstawy. Służby wojskowej nie ma, zresztą do poziomu tego szkolenia można mieć bardzo poważne zastrzeżenia. Organizacje pro-obronne typu LOK zajmują się nie  wiadomo czym, na pewno nie powszechnym szkoleniem. Nawet działania ludzi którzy chcą coś robić w tym temacie są utrącane przez „górę”.
W takiej sytuacji jedynym miejscem w którym można nauczyć się bezpiecznego posługiwania się bronią palną są kluby sportowe oraz wszelkiej maści stowarzyszenia kolekcjonerskie, rekonstrukcyjne itp. Celowo pomijam koła myśliwskie, ponieważ tam należy posiąść dużą wiedzę o zwierzynie, która nie każdego interesuje.
Podsumowując obecny system jest dobry. Dlatego, iż umożliwia uzyskanie pozwolenia na broń dla ludzi którzy chcą to pozwolenie mieć. Jednocześnie eliminuje wszelakich oszołomów i innych których energia skupia się na gardłowaniu w internecie. Oczywiście należy ponieść koszty, porównywalne z kursem i egzaminem na Prawo Jazdy. Przepisy które należy znać nie są bardziej skomplikowane niż Kodeks Drogowy. Więc nie jest to bariera blokująca dostęp do broni. Jednak należy przyjąć do wiadomości, że nie jest to tanie hobby. Zakup 2-3 jednostek broni to wydatek 3-5 tys zł i nie mówimy o broni z górnej półki, raczej o egzemplarzach używanych. Amunicja też swoje kosztuje. Jeśli ktoś nie jest w stanie finansowo przebrnąć kosztów uzyskania pozwolenia na broń, nie będzie w stanie sobie tej broni kupić, o treningu strzeleckim nie wspominając. Oczywiście można jak niektórzy zrobić sobie prawko i nie siąść nigdy za kierownicę, ale po co?
Jak napisałem wcześniej dylemat godny Hamleta skłania mnie jednak do utrzymania obecnego systemu. Jedyną modyfikacją jaką można by zrobić, to zdjęcie z Policji obowiązku ewidencjonowania broni i organizacji egzaminów. Można w każdym województwie przy którymś z WORD-ów otworzyć strzelnicę, wrzucić w komputerowy program egzaminacyjny pytania z zakresu wymaganego przez „ubojkę” i finito.
Muszę się też odnieść do pomysłu strzelnic jak orlików. Pomysł jest doskonały. Tyle, że nie wiadomo kto miałby być odpowiedzialny za szkolenie, skąd wziąć broń i tak dalej…   Lepiej jest umożliwić stowarzyszeniom strzeleckim utworzenie takich strzelnic. One na pewno spożytkują je odpowiednio. Niestety nie wierzę w to rozwiązanie, ponieważ mania kontrolowania wszystkiego jaką przejawia PiS uniemożliwia takie działanie. Pewnie na koszt podatnika zostaną wybrani „jedynie słuszni” urzędnicy do obsługi tych obiektów…
Reasumując, dawać broń czy nie dawać? Dawać! tym którzy spełniają warunki na pewno. Oprócz tego stworzyć zunifikowany system szkoleń strzeleckich. Ponieważ nie umieją się nią bezpiecznie i skutecznie posługiwać.  Wtedy liberalizować dostęp. Nie dlatego, że Polacy wystrzelają się na ulicach. A wszystkim opowiadającym że „broń raz do roku strzela sama” zapytam, czy zdarzyło im się, że młotek sam wbił gwóźdź, albo czy wiertarka sama wywierciła dziurę??  Broń strzela wtedy, gdy człowiek chce aby strzeliła. Wypadki biorą się z matolenia i nie przestrzegania zasad bezpieczeństwa a nie ze złośliwości broni palnej.

Andrzej Kuszyk
Kongres Nowej Prawicy

foto: internet/ wGospodarce.pl

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł
Komentarzy
  • Oczywiście, że dawać!
    W jakiej formie?
    No może nie w takiej jak USA ale dawać. Zweryfikować ubiegającego się pod kątem psychiatrycznym i psychologicznym.
    Nie mogę pojąć wszystkich tych przeciwników dostępu do broni palnej i ich tłumaczenia, że mogę zostać zastrzelony na ulicy.
    A czym różni się to od zatłuczenia mnie z zaskoczenia młotkiem na tejże ulicy? Niektórzy nie potrafią zrozumieć, że to nie broń sama strzela tylko człowiek.
    Należałby go więc w jakiś sposób weryfikować czy zdrowy psychicznie czy zakłóca porządek czy karany, jakie posiada zadłużenie, itp. Nie sądzę aby zaraz gawiedź rzuciła się na sklepy z bronią i zaczęła masowe zbrojenia chociażby dlatego, że nie jest to tanie. Więc broń miałby tylko ten kogo na nią byłoby stać i spełniałby jakieś wymagane kryteria.
    Jak sama nazwa wskazuje jest to broń i ma mi służyć do obrony. Nie nazywa się „zabij”, „atakuj” tylko „broń”.
    Daje mi przewagę na pospolitym bandytą który może się zastanowi, liczą się z tym, że mogę mię pistolet. Tu jeszcze pozostaje kwestia obrony koniecznej i stanu wyższej konieczności które w naszym kraju tylko teoretycznie wyłączają odpowiedzialność karną ofiary!
    Czy dawać czy nie?
    Jeszcze raz jestem za tym aby dawać. Niech mam czym bronić siebie, swoją rodzinę i dobytek. Bandzior jak zechce to zawsze będzie miał kopyto, a w tedy czym ja mam się bronić? Mam liczyć na Policję, że zdąży mi pomóc. Chcę mieć możliwość skutecznej obrony.

    2017-03-06

Napisz komentarz