lpu
Redakcja portalu LPU24.pl

e-mail: redakcjalpu24@gmail.com

siedziba:
ul.Eustachiewicza 3 lok. 15, 24-100 Puławy

biuro reklamy:
ul.Partyzantów 34A, 24-100 Puławy

DODAJ ARTYKUŁ KUP REKLAMĘ
+48 722 222 268
redakcjalpu24@gmail.com
Radio
HomeWasze LPUEkonomia dla opornychEmerytury – co Nas czeka?

Emerytury – co Nas czeka?

Dzisiaj o perspektywach emerytur. Na starość czeka nas bieda, bo państwowe świadczenie za 30 lat wyniesie zaledwie jedną trzecią ostatniej pensji. W najgorszej sytuacji będą kobiety i zarabiający najmniej.

Do napisania poniższego tekstu skłoniła mnie obejrzana w TV reklama – była bardzo sugestywna, więc przyjrzałem się tematowi…

Teza: na emeryturę trzeba odkładać samemu – ZUS i OFE nie zapewnią nam świadczeń!!!

Jeśli sami o siebie nie zadbamy, w niedalekiej przyszłości z emerytury nie przeżyjemy miesiąca. Według przewidywań ZUS świadczenia wyniosą między 25 a 35 procent ostatniej pensji. W najgorszej sytuacji będą kobiety oraz osoby zarabiające najmniej. Dramat czeka tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy.

Tak zwana stopa zastąpienia, czyli stosunek pierwszej emerytury do ostatniej pobranej pensji wynosi obecnie około 60 procent. Oznacza to, że emeryci, którzy nie mają dodatkowych oszczędności, muszą przyzwyczaić się do życia za nieco ponad połowę tego, co mieli do dyspozycji do tej pory. Za 30 lat będzie jeszcze gorzej. Zgodnie z przewidywaniami ZUS, emerytura będzie wahać się między 25 a 35 procent. Natomiast opracowanie Komisji Europejskiej Fiscal Sustainability Report wskazuje, że w 2060 roku obecni polscy dziewiętnastolatkowie dostaną 18,7 procent ostatniej pensji!!!

Znaczna część naszego wynagrodzenia miesiąc w miesiąc jest odprowadzana do ZUS’u w postaci różnego rodzaju składek.  Skoro płacimy „haracz” to myślimy, że gdy już przejdziemy na emeryturę to rząd o nas zadba. Obecnie emerytom może się nie przelewa lecz w większości prowadzą godne życie. Przyjrzyjmy się zatem jak może wyglądać system emerytalny w perspektywie kolejnych 10 – 15 lat.

Po rozpoczęciu  likwidacji de facto II filara przez poprzedni rząd, wysokość przyszłych emerytur będzie całkowicie zależna od państwa. Możliwość wypłat emerytur na obecnym poziomie będzie się jednak kurczyć z każdym kolejnym rokiem.

Podstawową zasadą obowiązującą od 1999 roku jest procentowa wartość składki emerytalnej. Jest to 19,52% wynagrodzenia brutto jakie widzimy na pasku z wynagrodzeniem. W połowie płaci ją pracownik a w połowie pracodawca.

Innymi słowy na każde 1 000 zł wynagrodzenia brutto trzeba odprowadzić 195,20 zł samej składki emerytalnej. Z czego po niecałe 100 zł płaci zarówno pracownik jak i pracodawca.

Powyższe równanie ma bardzo poważną konsekwencję. Skoro składka emerytalna wynosi niecałe 20% wynagrodzenia, czyli jedną piątą, aby otrzymać emeryturę w wysokości 100 % wynagrodzenia brutto trzeba odprowadzać składkę przez pięć okresów. I to jest kluczowe do uświadomienia.
Skoro płacimy składkę emerytalną tylko w wysokości 20% rocznego wynagrodzenia, nasze emerytury nie mogą być zbyt wysokie z tego tytułu

  1. Rosnący deficyt

Co roku wpływy z i tak wysokich składek nie pokrywają wypłat (renty, emerytury).

Do prawdziwej eksplozji deficytu w FUS dojdzie po 2018. Obecnie średni wiek przechodzenia na emeryturę wynosi 61 lat dla mężczyzn oraz 59,5 roku dla kobiet. Zważywszy, że najliczniejszą grupą są obecnie pięćdziesięciolatkowie to właśnie oni po roku 2018 zaczną przechodzić na emeryturę.

  1. Starzenie się społeczeństwa.

Aby populacja danego kraju utrzymywała się na niezmienionym poziomie, na każdą kobietę powinno przypadać 2,1 dziecka. Tymczasem współczynnik dzietności utrzymuje się znacznie poniżej tego poziomu od 22 lat. Podobna sytuacja zresztą jest w całej Europie. Przy stałej lub nieznacznie rosnącej liczbie emerytów drastycznie zmniejszy się liczba osób w wielu produkcyjnym.  Przekłada się to na spadającą relację pracujących w stosunku do pobierających świadczenia socjalne.

  1. Emigracja.

Problemy ekonomiczne dotykają całej Europy. Nasilają się sentymenty antyemigracyjne. Najprawdopodobniej w czasie nie dłuższym niż 4-5 lat wiele krajów będących do tej pory głównymi kierunkami emigracji zamknie lub ograniczy poważnie dostęp do rynku pracy. O ile wysokiej klasy specjaliści nadal będą bardzo chętnie przyjmowani o tyle wiele osób o niskich klasyfikacjach nie będzie miało możliwości znalezienia pracy za granicą co zwiększy bezrobocie w Polsce oraz nasili problemy fiskalne. Gdyby w ciągu ostatnich kilku lat z kraju nie wyjechały 2 mln osób bezrobocie kształtowałoby się nie na poziomie poniżej 10% lecz bliżej 14%.

cdn..

foto: http://www.bizneswellness.pl

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Urodzony puławianin , mgr ekonomii, członek szczęśliwej rodziny (żona i 2 synów). Pracuje w GA ZA „Puławy” S.A., społecznik, ekspert FZZ, pasjonat brydża, turystyki (w szczególności górskiej), uprawiający od czasu do czasu sporty.

Brak komentarzy

Napisz komentarz