HomePrawy do LewegoCzy Konie mnie słyszą? Prawy do Lewego.

Czy Konie mnie słyszą? Prawy do Lewego.

 

kaminskiCzasy się zmieniają, a idee są nadal nieśmiertelne. Sławomir Kamiński

Panie Lewy, dla mnie koń jest zwierzęciem niejadalnym z tych samych powodów co pies albo kot. Przyjaciół się nie jada. Miłość do koni mam genetyczną, odziedziczoną po dziadku i ojcu. Nie wszyscy jednak mają taki punkt widzenia, dla niektórych koń ma jedynie warność kaloryczną, a w psie najbardziej lubią szynkę. Dziwię się temu, ale szanuję to pod warunkiem, że ktoś nie zjada mojego psa lub konia (wbrew mojej woli).
Pozwolę sobie jednak podzielić się z Panem pewną obserwacją. Będąc ostatnio we Warszawie, byłem świadkiem protestu przeciwko zabijaniu zwierząt. Aktywistki w bardzo ekspresyjnej formie agitowały, żeby przestać mordować biedne zwierzęta. Jako maskotki tego happeningu służyły bardzo sympatyczne psiaki. Moje serce rozpływało się na ich widok. Bo widzieć psy, które są wegetarianami to rzadkość. No, bo przecież nie były one mięsożerne, bo gdyby były, to pewnie jadłyby mięso z puszek. Czyli mięso z zabitych zwierząt. Gdyby te psy jadły takie mięso, to te aktywistki byłby zdrowo szurnięte – prawda, Panie Lewy?
Żeby było jasne, jestem przeciwny znęcaniu się nad zwierzętami w każdej formie, uważam, że człowieka, który to robi powinno się karać z najwyższą surowością i w sposób bardzo dotkliwy i to zarówno fizycznie, jak i finansowo. Bo nie ma nic bardziej nikczemnego niż znęcanie się nad słabszym.
Panu, jako historykowi, na pewno znany jest przypadek niejakiego Incitatusa, który był senatorem, a o mały włos nie został konsulem. Nie jest to przytyk do Romana Giertycha, a dowód na to, że prawa zwierząt mają się u nas nie najgorzej. Jak Pan widzi, czasy się zmieniają, a idee są nadal nieśmiertelne.

 

nita_zbigniewCzy konie mnie słyszą? Zbigniew J. Nita

Odetchnijmy trochę od „wielkiej” polityki.
Z okazji niedawnego Światowego Dnia Zwierząt któryś z posłów (PO?) wpadł na pomysł uhonorowania uchwałą sejmową roli konia w polskiej historii i ustanowienia Dnia Konia. Wzbudziło to wiele ironicznych komentarzy oraz uwag, że Sejm ma ważniejsze sprawy na głowie. Czyżby? Jako historyk w pełni podzielam opinię o wielkim wkładzie koni w polskie dzieje. I to nie tylko tych rycerskich, husarskich, ułańskich czy sportowych, ale tych zwykłych. Domyślam się, że Koledze Prawemu Koń kojarzy się przede wszystkim z Kasztanką Piłsudskiego, ale ja jako Lewy polecam raczej ponowną lekturę „Naszej Szkapy”, „Łyska z pokładu Idy” o „Folwarku zwierzęcym” nie mówiąc. W prawdziwym życiu bohaterstwo jest epizodem, praca codziennością a szacunek do żywych istot powinnością. Niestety, nie dla wszystkich. Bardziej niż sejmowe splendory potrzebna jest zmiana mentalności i stosunku do zwierząt. Koń, który lata tyrał na wsi ma w zadzie Dzień Konia, a bardziej obawia się, że przyjedzie po niego ciężarówka z zakratowanym okienkiem i wywiezie na pierwszą i ostatnią wycieczkę życia do Italii lub najbliższej rzeźni. Dobrze, jeżeli nie będzie z tej okazji bity i kopany. A poselską inicjatywę popieram. Ile można gadać o TK, aborcji i Smoleńsku.
Kolego Prawy, polecam do obejrzenia w internecie filmik o traktowaniu zwierząt prowadzonych na ubój w jednej z rzeźni. Nie tylko odechciewa się jeść jakiekolwiek mięso i wędliny ale rodzi się pytanie skąd tyle agresji i okrucieństwa w ludziach tam pracujących. Idę o zakład, że są to zwykli Prawdziwi Polacy co to po robocie pogłaszczą główkę własnego dziecka, pocałują żonę, w niedziele pójdą na mszę pod krawatem, a na obiad będzie rosół z kury i schabowy. Potem pół litra ze szwagrem i w poniedziałek znowu do pracy.
Ogromna rzesza zwyrodnialców pastwiących się nad zwierzętami, domowymi i gospodarskimi, świadczy nie tylko o prymitywizmie myślenia ale braku edukacji. Kto wyrośnie z 10-latka wieszającego kota na drucie za szyję? Myślę, że wiele takich i podobnych spraw udałoby się załatwić poza partyjnymi podziałami oraz politycznymi i wyznaniowymi różnicami. Co Pan na to, Panie Prawy?

foto: kochamkonie.pl

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Prawy do Lewego to cotygodniowe "spotkanie" dwóch felietonistów Sławomira Kamińskiego i Zbigniewa Nity, autorów pozostających na różnych biegunach poglądów politycznych. Cykl Prawy do Lewego mamy nadzieję pobudzi naszych Czytelników do analizy różnych postaw i spojrzeń w poruszanych w portalu LPU24.pl, a już niebawem na antenie www.lpuradio.pl, tematach zarówno tych lokalnych, regionalnych jak i ogólnopolskich. Dla każdej tezy stawianej przez Prawego jest kontra przygotowana przez Lewego. Felietoniści PdL ustalili zasadę wymiany tekstów przed publikacją. W wyniku tego internetowego eksperymentu jesteście Państwo - nasi Czytelnicy świadkami powstania miejsca - platformy (cokolwiek by to nie oznaczało ;)) wymiany zdań i myśli. Zapraszamy do lektury w każdy piątek od rana. Prosimy także o wyrażanie swoich opinii.

Brak komentarzy

Napisz komentarz