HomeFelietonyBiurokracja – tak, wypaczenia – nie. Sławomir Kamiński

Biurokracja – tak, wypaczenia – nie. Sławomir Kamiński

Dziś są takie są czasy, że gdy kogoś nazywa się politykiem albo biurokratą, to jest to raczej traktowane jako obelga niż powód do dumy. I co tu kryć, przedstawiciele jednej i drugiej profesji wiele zrobili, żeby na ich widok ludzie dostawali mocnych dreszczy i aby stanowić realną konkurencję dla najstarszego  zawodu świata. Trzeba jednak powiedzieć, że nazywanie wielu polityków politykami – to tak jak nazywanie osła ogierem, a porównywanie dzisiejszych (nie wszystkich) urzędników z biurokratami – to jak przykładanie świniobicia do polowania. Trudno znaleźć w słowniku ludzi dobrze wychowanych określenia, jakimi można i trzeba opisywać głupotę, bezduszność i bezmiar braku kompetencji naszej klasy biurokratycznej.

Należy więc zadać sobie pytanie, dlaczego tak jest.  Powodów jest wiele, po pierwsze i zasadnicze: nie mamy pojęcia, jak wygląda prawdziwa definicja polityka i biurokraty. Prawdziwych polityków określają słowa JPII, który mówił:  „Jest oczywiste, że troska o dobro wspólne winna być realizowana przez wszystkich obywateli i winna się przejawiać we wszystkich sektorach życia społecznego. W szczególny jednak sposób ta troska o dobro wspólne jest wymagana w dziedzinie polityki. Mam tu na myśli tych, którzy oddają się całkowicie działalności politycznej, jak i poszczególnych obywateli”.A teraz, drogi Czytelniku, przyłóż ten szablon do ludzi nazywanych szumnie politykami. Prawda, że niewielu przechodzi przez ucho igielne? Na szczęście znam kilka takich osób.
Podobnie jest dziś z biurokracją – jeśli ktoś pochwali biurokrację, popełni publiczne i jakże spektakularne seppuku. Gdyby jednak urzędnicy postępowali wedle zasad Maxa Webera, który jest pierwszym, a powinien być jedynym ideologiem biurokracji, nasza ocena biurokraty byłaby zupełnie inna. Bo co gdyby było tak, że wszystkie działania, także stosunki między członkami urzędów, były uregulowane określonymi przepisami, a każdy z urzędników miał określony obszar działań, za które jest odpowiedzialny w zależności od własnych kompetencji? Idźmy dalej, hierarchia władzy byłaby wyraźna, zadania przydzielane jako obowiązki służbowe, a stosunki między urzędnikami miałyby charakter bezosobowy, a dodatkowo byliby oni wyedukowanymi profesjonalistami. Puśćmy wodze wyobraźni, niech kariera urzędników i ich awansowanie w ramach organizacji będzie zależne od ich osiągnięć. A teraz jedziemy po bandzie: niech do tego wszystkiego wymiana informacji następuje tylko poprzez przekazywanie oficjalnych dokumentów, a zbiór dokumentów niech stanie się pamięcią organizacji.
Takie marzenia miał Max Weber, który uznawał biurokrację za najbardziej zracjonalizowaną formę władzy i doskonałą maszynę.

No, co teraz, drogi Czytelniku, skoro już wiesz, jak być powinno, to czy odważysz się nazwać jakiegoś urzędnika biurokratą? Którego kierownika urzędu będziesz uważał za godnego, by stanął przed obliczem Maxa Webera?
No właśnie, jest ich niewielu, a jeśli się znajdują, to raczej nie robią kariery.
Niestety, należy postawić sprawę jasno, pełną odpowiedzialność za jakość zarówno polityków jak i urzędników ponosimy my, obywatele czy jak kto woli – suweren.
Dokonujemy takich, a nie innych wyborów, na które później utyskujemy.
Utyskujemy i nic z tym nie robimy, bo uważamy, że nie mamy na to wpływu lub że nas to nie dotyczy. Jak bardzo się mylimy, możemy śledzić na przykładzie Warszawy i tamtejszej afery gruntowej, gdzie urzędnicy i politycy oddawali grunty warte miliony za mikronową ich wartość. Niby nie zabierali nam z kieszeni, ale trzeba mieć świadomość, że robiąc to, realnie nas okradali, dzięki temu stoimy w warszawskich korkach, bo nie ma kasy na metro albo na remonty dróg. To wszystko, oczywiście na mniejszą skalę dzieje się w wielu samorządach – kumoterstwo, złodziejstwo i nepotyzm dotykają przeważającej części z nich.
Czy po lekturze tego tekstu i po skonstatowaniu, jakie cechy powinien mieć polityk i urzędnik zrozumiemy, że otaczający nasz świat byłby dużo lepszy i dużo bardziej przyjazny, gdybyśmy go sobie nie komplikowali poprzez mało rezolutne wybory? Mam nadzieję, że tak, a jeśli nie, to nie narzekajmy na urzędników, bo są naszą emanacją.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł
Brak komentarzy

Napisz komentarz