HomePrawy do LewegoSzczyt szczytów. Prawy do Lewego.

Szczyt szczytów. Prawy do Lewego.

 

kaminski_slawomirZa wolność waszą i naszą. Sławomir Kamiński

Panie Lewy, zasadniczo sojusze polegają na tym, że komuś coś się opłaca lub też nie. Chyba tylko my, jako nacja, mamy hasło:  za wolność waszą i naszą. Zasadniczo jest ono piękne i takie do pozazdroszczenia, szkoda jednak, że  inni wolą naszą wolność przeliczać na srebrniki. Takie są smutne realia.
Dlatego nie mam najmniejszych złudzeń co do wartości podpisywanych traktatów. Co innego, jeśli mamy do czynienia np. ze stacjonowaniem obywateli obcego kraju. Oczywiście wolałbym, żeby to Polska stacjonowała w USA,  dając  im bezpieczeństwo, ale na to trzeba jeszcze chwilę poczekać. Jednak gdy Amerykanie mają stacjonować u nas, to też mi się podoba. Nie znam takiego prezydenta i trudno by mi było wyobrazić sobie przywódcę jakiegokolwiek kraju (a USA w szczególności), który zgodziłby się na zagładę 1000 swoich żołnierzy. Dlatego Rosjanie tak bardzo alergicznie reagują na propozycję rozmieszczenia wojsk USA w naszym kraju.
Ja mam tylko nadzieję, że nasz kraj nie spocznie na laurach i nie zadowoli się tym, że obce armie dają nam bezpieczeństwo. Bo przecież nikt ich na siłę u nas nie zatrzyma – moim zdaniem zyskujemy niezbędny czas, żeby stać się krajem silnym militarnie, ale przede wszystkim mentalnie.
Jeśli zmarnujemy ten czas, to nic i nikt  mam nie pomoże w chwilach próby. Czy grozi mam realne niebezpieczeństwo od strony Rosji? No cóż, warto zapytać Gruzinów.

nita_zbigniewSzczyt szczytów. Zbigniew J. Nita

Jesteśmy potęgą. Militarną i polityczną. Dowodzi tego tzw. szczyt NATO, czyli dwa dni prężenia muskułów, gadania frazesów i pomachiwania szabelką. Tyle, że po czymś takim nikomu nagle nie przybędzie czołgów lub samolotów a Putin nie złoży samokrytyki i nie przeprosi za niestosowne żarty z udziałem „zielonych ludzików”. Wyjaśnijmy sobie jedno. Każdy taki „Szczyt” organizuje się pod tzw. opinię publiczną, którą jednocześnie trzeba nastraszyć i uspokoić. U nas straszy się na przykład obwodem kaliningradzkim, przesmykiem suwalskim, bronią atomową, uchodźcami i karą za grzechy. Kiedy już ludzie się boją należy ich uspokoić. Najlepiej sojuszami, traktatami, zbrojeniami, szczytami i odpuszczeniem grzechów. A potem wystarczy ogłosić sukces i jechać na nim jak najdłużej przekonując, że są sprawy ważniejsze niż głodne dzieci, chorzy emeryci, niskie zarobki, horrendalne ceny i ogólny burdel. Nie, nie jestem idealistycznym pacyfistą. Skłaniam się raczej w stronę realizmu, a ten podpowiada mi, że NATO za przesmyk suwalski umierać nie będzie. Z drugiej strony po jaką cholerę byłoby napadać Ruskim na Polskę. No, chyba że chcą zagarnąć nasze upadające kopalnie i znacjonalizować sadownictwo. Bo naszej armii i mającej powstać partyzantki narodowo-terytorialnej to raczej się nie boją. Tym bardziej, że od jakiegoś czasu robimy wszystko, by udowodnić jak słabe i niedozbrojone  jest nasze wojsko.
Trafiłem gdzieś w sieci na opinię, że szczyt NATO dlatego jest w Polsce ponieważ nikt inny się nie palił do jego organizacji. Nie wiem czy to prawda, ale pewnie coś jest na rzeczy. Nasi politycy, niezależnie od opcji, lubią takie pokazówki. Ma to umocnić ich wizerunek jako twardych graczy międzynarodowych, z którymi liczą się nawet najsilniejsi. Tymczasem prawdziwie ważne decyzje zapadają w wąskich gronach i w zaciszy gabinetów, a nie na piłkarskim stadionie. Prawda jest brutalna. W Układzie Warszawskim jak i w NATO byliśmy i jesteśmy buforem I nieważne w którą stronę będą szły nieprzyjacielskie lub sojusznicze armie, najbardziej my dostaniemy w dupę.
PS. A może by tak prezydent Obama przyjechał do Kazimierza, stanął na szczycie Góry Trzech Krzyży i zobaczył, że u nas też jest ładnie.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Prawy do Lewego to cotygodniowe "spotkanie" dwóch felietonistów Sławomira Kamińskiego i Zbigniewa Nity, autorów pozostających na różnych biegunach poglądów politycznych. Cykl Prawy do Lewego mamy nadzieję pobudzi naszych Czytelników do analizy różnych postaw i spojrzeń w poruszanych w portalu LPU24.pl, a już niebawem na antenie www.lpuradio.pl, tematach zarówno tych lokalnych, regionalnych jak i ogólnopolskich. Dla każdej tezy stawianej przez Prawego jest kontra przygotowana przez Lewego. Felietoniści PdL ustalili zasadę wymiany tekstów przed publikacją. W wyniku tego internetowego eksperymentu jesteście Państwo - nasi Czytelnicy świadkami powstania miejsca - platformy (cokolwiek by to nie oznaczało ;)) wymiany zdań i myśli. Zapraszamy do lektury w każdy piątek od rana. Prosimy także o wyrażanie swoich opinii.

Brak komentarzy

Napisz komentarz