HomeFelietonyPozamiatana Renoma. Sławomir Kamiński

Pozamiatana Renoma. Sławomir Kamiński

Właśnie zwija się lokal Renoma. Jestem fanem wolnego rynku, więc powstawanie i upadanie firm traktuję jako coś naturalnego i oczywistego, wolę jednak, kiedy coś się komuś udaje, bo cieszę się z czyjegoś sukcesu (wiem, nie jest to postawa jakoś szczególnie popularna, ale tak mam). Z wielką ciekawością patrzyłem jak rozwija się ten pomysł biznesowy. Czemu tak się ciekawiłem? Widać było, że człowiek robi to z pasją i rozmachem, a przede wszystkim, że mu się chce i ma „czucie” tematu.

A jakby tego było mało zapraszał  na występy ludzi, którzy budzą moje zainteresowanie. Mówiąc szczerze miałem wrażenie, że facet ma ambicje robienia czegoś ponad schemat bylejakości. Dowodem ostatecznym było to, że zaprosił niejakiego Abelarda Gizę (nawet kupiłem bilet, niestety nie mogłem być), a także frekwencja na organizowanych imprezach. W Puławach nie było takiego miejsca z ambicjami od chwili, gdy upadł jazzowy Smok. Pomyślałem sobie: duch nie ginie w narodzie, są ludzie, którzy chcą coś robić i są ludzie, którzy to doceniają. Potraktowałem to, jako pierwszą jaskółkę na polu puławskiej rozrywki, która może wiosny nie czyni, ale na pewno daje nadzieję, że wiosna się zbliża.

Niestety, Renoma upada i znowu będziemy skazani przez kolejne lata na występy trzeciorzędnych gwiazd estrady, dorabiających do emerytury. Szkoda. Mam tylko nadzieję, że właściciel (były) zamiast odpuszczać, postanowi pokazać, że prawdziwego twardziela  poznaje się po tym jak się podnosi po upadku i już niedługo będziemy mogli bawić się w lokalu, gdzie wystąpi Szymon Majewski opowiadający o swojej żonie.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł
Brak komentarzy

Napisz komentarz