lpu
Redakcja portalu LPU24.pl

e-mail: redakcjalpu24@gmail.com

siedziba:
ul.Eustachiewicza 3 lok. 15, 24-100 Puławy

biuro reklamy:
ul.Partyzantów 34A, 24-100 Puławy

DODAJ ARTYKUŁ KUP REKLAMĘ
+48 722 222 268
redakcjalpu24@gmail.com
Radio
HomeFelietonyZwiązkowa sanna. Sławomir Kamiński

Związkowa sanna. Sławomir Kamiński

„Napad wilków” – Józef Chełmoński.

Ostatnio w pewnym  gabinecie prowadziłem negocjacje. Na ścianie wisiał  obraz, pokaźnych rozmiarów płótno, grubo ponad metr na metr, wykonane w technice olejnej. Muszę przyznać, że takiego kiczu dawno nie widziałem, bałem się, że wypali mi gałki oczne. Lecz to, co było na nim namalowane (grubym pędzlem –  a jakże), skłoniło mnie do związkowej, ale nie tylko refleksji.  Obraz przedstawiał zimowy krajobraz z pędzącymi saniami, gonionymi przez watahę wilków.

Jakiś osiłek zrzucał z sań jednego z pasażerów (chyba jakieś zwierze – trudno rozpoznać) prosto w paszczę bestii. Gdyby nie to, że cała scena i postaci były groteskowe, to na pewno mogłyby grać na najwyższych rejestrach wrażliwości duszy. W puławskim szpitalu mamy od bardzo długiego czasu niezwykle trudną sytuację. Zarządzający wpadli na pomysł, że trzeba dokonać restrukturyzacji poprzez zwolnienia pracowników. Uznali, że taka jest najwyższa potrzeba i nie ma wyjścia – takie ich prawo.  Jak na to wszystko zareagowały związki zawodowe? No oczywiście pierwsze pomysły to kosy na sztorc i mord w oczach. Aż musiałem studzić gorące głowy i przekonywać, że na początku potrzebny jest dialog i danie szansy na wyjście z konfliktu. Tłumaczyłem, że potrzebny jest raczej spokojny, długi marsz z pochodniami lub z kagankiem oświaty, żeby wyjaśnić decydentom, że ich pomysły nie przyniosą efektu. Całkiem szybko opadł tumult rewolucyjny i rozpoczęła się ucieczka saniami przed watahą wilków. Dziś oczywiście ci silni zrzucają z sań tych słabszych, swoje sumienie zagłuszając teorią mniejszego zła lub taktyką, że musimy bronić swoich. Animuszu dodają sobie przekonaniem, że są tak silni, iż nie muszą się bać  nikogo. Powyższa strategia jest oczywiście złudna i bardzo krótkowzroczna. Związki zawodowe zawsze wygrywają, jeśli są jednością i jeśli stosują taktykę: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Każde odstępstwo od tej zasady kończy się tragedią i to zarówno w skali organizacji, jak i jednostek. Bo w życiu jest jedna prosta zasada: gdy ty komuś pokazujesz plecy, to kiedyś sam je zobaczysz. Krzywda ludzka zawsze wraca do tego, kto ją wyrządził.

Mnie najbardziej wkurzyło pytanie postawione na profilu społecznościowym: co Solidarność robi w sprawie puławskiego szpitala? Nie zapytano, co robią inne związki zawodowe, których jest tam kilka, a Solidarność wcale nie jest najliczniejsza. Tylko zapytano, co robi NSZZ Solidarność !! Odpowiedziałem zgodnie z prawdą i moim najgłębszym przekonaniem, że gdyby inne związki robiły dwadzieścia pięć procent tego, co Solidarność, to NIKT w szpitalu nie byłyby zwolniony, a jego sytuacja ekonomiczna byłaby dużo lepsza. Przykre doświadczenie jest takie, że zrzucanie innych z sań wcale nie ratuje życia, może odwleka wyrok, ale go nie anuluje. W całym tym wywodzie tak naprawdę chodzi o człowieczeństwo lub jego brak.

Jeśli zostawiam słabszego w potrzebie, jeśli odwracam się do niego plecami, jeśli poświęcam cudze życie lub miejsce pracy dla ratowania swojego, to chyba nie powinienem się dziwić, że kiedyś ktoś z tego mnie rozliczy.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł
Brak komentarzy

Napisz komentarz